MATERIAŁY DODATKOWE

POLSKA POD ZABORAMI

Rusyfikacja i germanizacja zostawiły trwały ślad w naszej codzienności – także w języku. Do dziś w mowie Polaków można usłyszeć rusycyzmy i germanizmy, które przyjęły się jeszcze w czasach zaborów. Staramy się mówić poprawnie, ale obce naleciałości wciąż potrafią się wkraść. Może za 120 lat znikną całkowicie?

Poniżej przedstawiamy przykłady takich zapożyczeń.

Zabór rosyjski

„pisać z dużej litery” → poprawnie: pisać wielką literą

„na dzień dzisiejszy” → poprawnie: dziś, obecnie

„za wyjątkiem” → poprawnie: z wyjątkiem

„ubrać buty” → poprawnie: założyć buty

„wychodzić z założenia” → poprawnie: zakładać, sądzić

„dokładnie tak” → poprawnie: właśnie tak

Zabór pruski

„melduję, że” → poprawnie: informuję, że (dosłowny przekład Ich melde, dass…)

„załatwić sprawę” → poprawnie: rozwiązać sprawę (niem. die Sache erledigen)

„iść na mieszkanie” → poprawnie: iść do domu

„robić coś na gwałt” → poprawnie: robić coś w pośpiechu (niem. auf Gewalt tun)

„w każdym bądź razie” → poprawnie: w każdym razie (mieszanka in jedem Fall i auf jeden Fall)

„wynosić śmieci” → poprawnie: wyrzucać śmieci

„cofać się do tyłu” → poprawnie: cofać się (zbędne powtórzenie)

Pozostałości po zaborach oddaje także dowcip:

Dlaczego mieszkańcy zaboru rosyjskiego piją herbatę w szklankach, poznaniacy w filiżankach, a krakusi w kieliszkach?
Bo w zaborze rosyjskim musieli się rozgrzać, w pruskim – liczył się styl, a w austriackim – oszczędność!
Ten żart pokazuje różnice między mieszkańcami różnych zaborów:
Zabór rosyjski – ludzie zahartowani, często biedniejsi, więc pili herbatę w dużych ilościach, w szklankach.
Zabór pruski (Poznań, Wielkopolska) – zamiłowanie do porządku i elegancji, dlatego filiżanki.
Zabór austriacki (Galicja, Kraków) – znani z oszczędności, więc herbatę pili w malutkich kieliszkach.